Dziś byłem w autobusie, gdzie facet ciągle prosił dziewczynę o jej numer i w pewnym sensie ją nękał. Mówiła "nie" wielokrotnie. Na szczęście był tam 50-letni mężczyzna, który wkroczył i stanął za nią aż do jej przystanku. Kiedy wysiadła, starszy mężczyzna zapytał chłopaka, który ją podrywał: "Czy nie uważasz, że jest różnica między tak a nie?" Dziewczyna ciągle mówiła "nie", a ty wciąż sprawiałeś, że czuła się niekomfortowo. Chłopak odpowiedział: "Nie, nie ma różnicy między tak a nie." Wtedy starszy mężczyzna powiedział: "Czy mogę cię uderzyć?" Chłopak powiedział "nie", a mężczyzna i tak go uderzył i powiedział: "Tak, bo nie ma różnicy między tak a nie." Myślę, że na zawsze zapamięta tę lekcję.