Kiedy w zasadzie zaczynasz opodatkowywać ludzi za sukces, to jest nieamerykańskie, a jak mówi Konstytucja, konkurencja stanów sprawia, że przenoszą się w miejsca takie jak Miami. Ta narracja nie ma sensu dla mieszkańców Kalifornii. Powiedzmy, że mam firmę, a przychody spadają, a moje wydatki rosną. Poszedłbym do CEO i powiedział: "Dlaczego moja firma się tak rozpada? Dlaczego wszystko jest do góry nogami? Moje przychody spadają". W tym przypadku wszystkie moje wydatki rosną, bo nie potrafisz zarządzać tym miejscem. Jesteś okropnym menedżerem. Dlaczego po prostu cię nie zwolnię i nie zatrudnię kogoś innego?