moje szybkie, przypadkowe myśli na temat sytuacji z ustawą CLARITY: uważam, że ogromną korzyścią byłoby przyjęcie jej w obecnej formie, niezdolność do przekazywania zysków klientom pozostawia je emitentom, a wtedy nagle mielibyśmy ogromny napływ emitentów mintujących miliardy stablecoinów, ponieważ w zasadzie dostali klucze do bycia bankiem. nie sądzę, żeby coinbase i brian armstrong mieli rację w tak dużym oporze, i nie zgadzam się z tymi, którzy zaczynają mówić „pieprzyć coinbase”, bo to tak rzadkie, że ktoś walczy z lobby bankowym i „za” tę branżę w kręgach DC, to powinno być bardziej doceniane przez naszą branżę moim zdaniem. dziwi mnie, że doszliśmy do tego, że ustawa o jasności jest zbawieniem kryptowalut, jak jeden akt regulacyjny jest tak kluczowy dla nas, nikt nie powinien się tym tak przejmować, sami stajemy się tak wrażliwi na regulacje i rząd, kiedy to robimy, nasza branża powinna zacząć się postrzegać bardziej jak: mogą robić, co chcą, my możemy robić, co chcemy, tyk, tyk, następny blok... a zanim wszyscy powiedzą „ale mUh AdOpTiOn...”, bracie, mieliśmy lepsze ruchy cenowe, gdy nie byliśmy „adoptowani ani integrowani przez tradfi, przynosząc świat on-chain”, po prostu róbmy fajne rzeczy on-chain, budując naszą własną gospodarkę... to jest jasność, której wszyscy potrzebujemy.