Więc, kiedy mówię o umierających warsztatach maszynowych Boomer? To są one. Obróć się i nie ma ani jednego aktywa kapitałowego, które ma mniej niż 20 lat. Kilka manualnych frezarek, naprawdę stary Brother TC22, Mori Dura Verical. Warsztat jest nieskazitelny, ta część, która jest pokazywana, jest super czysta… Ale to także część, która 20 lat temu byłaby prawdziwym pokazem talentów - prawdopodobnie 2-3 dni drobiazgowych ustawień i dostrajania. Teraz? Wyślij to do SCS, a programista Phila spędzi 20 minut na dostosowywaniu szablonów, zanim wyśle to do automatycznego systemu Brothera U500 i przejdzie dalej. Bez bałaganu. Bez kłopotów. Bez bohaterstwa. Technologia poszła naprzód, a ten warsztat nie. Wiele takich przypadków - dostajesz kontrakt od Raytheon lub Lockheed, na początku masz trudności, aby to ogarnąć, a potem przez następne 15 lat jedziesz na autopilocie, a proces/maszyny/twoje umiejętności pozostają statyczne. Kiedy idziesz na emeryturę, warsztat nie jest wart nic - Raytheon przeliczy ofertę na nowoczesny warsztat, który może to łatwo wdrożyć, ponieważ wszystkie są 5-osiowe i nie będą miały problemów, każdy „nabywca” firmy zostanie oszukany, gdy kupi sprzęt o wartości 35 tys. dolarów na aukcji za 600 tys. dolarów. I nie chcę dokładać tej osobie, ale również chętnie postawię 5 dolarów, że nie mógłby znaleźć nikogo, kto by dla niego pracował. Każdy z ulicy nie uznałby 110% wynagrodzenia McDonald’s za zbyt atrakcyjne. Każdy z doświadczeniem i talentem w tej branży nie będzie chciał mieć szefa, aby mieć przywilej opiekowania się starym sprzętem, który mógłby sam kupić na Craigslist.