Podczas Burzy na Pustyni mieliśmy prawdziwe agencje informacyjne z dziennikarzami, a nie sieci rozrywkowe, które zajmują się klikbajtami i propagandą dla Trumpa. Teraz polegasz na nagraniach z telefonów komórkowych od ludzi w miejscach, gdzie dzielenie się materiałami o zniszczeniach w kraju jest nielegalne.