Zacząłem się interesować najnowszym pop-punkiem. Jestem stary. Jestem starszym milenialsem, ale moim ulubionym gatunkiem jest pop-punk z początku lat 2000. Jestem trochę zaskoczony słabością tekstów w nowej scenie. Zastanawiam się, gdzie jest Fall Out Boy tej generacji. Kilka obserwacji na ten temat: 1) Ludzie tworzący pop-punk teraz są znacznie młodsi ode mnie. Są również bardzo wpływani przez rapową liryczność, która nie przejmuje się tak bardzo ścisłym rymowaniem. 2) Niedoceniłem znaczenia zabawnych gier statusowych, które toczą najlepsze zespoły. FOB i Panic at the Disco wyraźnie miały coś do udowodnienia w kwestii najlepszej liryki. 3) To dziwne, jak wiele nowych zespołów pop-punkowych mówi o problemach ze zdrowiem psychicznym i terapii. Jakby... wszystkie. Wydaje się to niezwykle dziwne, że punkowiec narzeka na zdrowie psychiczne w jakiejkolwiek formie. (tak, FOB wspomniało o terapii w Thriller ("napraw mnie w 45") ale to było niezwykle cyniczne spojrzenie na bezużyteczność terapii w świetle maniakalnego życia pełnego narkotyków i rock and rolla)