Rynek tokenizacji ma problem z hype. W niedawnym artykule w Hong Kong Economic Journal, Peter Brewin, lider ds. aktywów cyfrowych w PwC Hong Kong, powiedział wprost: prawdziwa okazja nie polega na przyklejaniu "tokenizowanych" do losowych aktywów. Chodzi o rzeczy, które ludzie już chcą kupić. Obligacje rządowe. Kredyty prywatne. Infrastruktura, która generuje przepływy pieniężne. Władze monetarne Hongkongu faktycznie budują platformę do rozliczania tokenizowanych obligacji. To jest realne. Ale oto część, którą większość ludzi pomija. @ag_dwf zauważył, że wydanie tokena to łatwa część. Prawna własność, przechowywanie, efektywność kapitałowa, płynność. To tam projekty faktycznie zawodzą. Pomyśl o tokenizowanym złocie. Jeśli nie możesz legalnie zrealizować podstawy w różnych jurysdykcjach, nie posiadasz nic. To samo dotyczy tokenizowanych funduszy rynku pieniężnego. Jeśli nie są one znacząco lepsze od tradycyjnej wersji, dlaczego ktokolwiek miałby się przesiadać? Umieszczenie aktywa w blockchainie to pierwszy krok. Wartość zaczyna się dopiero wtedy, gdy możesz je faktycznie wykorzystać jako zabezpieczenie lub zarabiać na nim. Większość projektów jeszcze tam nie dotarła.