Wiesz co jeszcze, skoro już o tym mówimy? Publiczne miejsca w żaden sposób nie są zorganizowane wokół rodzin i to jest OKROPNE. Dzieci są akceptowalnie wykluczane z życia publicznego na milion subtelnych i milion oczywistych sposobów. Zostałem zradikalizowany, próbując zabrać moją małą córeczkę dosłownie do jakiejkolwiek toalety publicznej. Toalety są ogromne i mają podzielone siedziska, nie mogę jej trzymać w powietrzu, aby umyć jej ręce, podczas gdy mój brzuszek ciążowy jest na drodze (nigdy nie zobaczysz stołka dla małego dziecka). Place zabaw są budowane przy drogach przez projektantów, którzy wydają się nigdy nie spotkać dziecka, bez zamkniętej przestrzeni, aby mama mogła potencjalnie zabrać kilka małych dzieci i pozwolić im biegać swobodnie. Restauracje przestały oferować jakiekolwiek formy rozrywki. I tak w kółko.