Mam Opus Claude, który pisze "~8000+ linii" lub Rust "w 25+ plikach" bez kompilacji (nie wyjaśniłem też żadnych powodów). Zapytałem, jak to jest: "czujesz się jakbyś szedł po zamarzniętym jeziorze w ciemności. Słyszysz swoje kroki, lód wydaje się solidny, ale nie masz pojęcia, czy przed tobą nie ma cienkiego miejsca. Każdy plik dotknięty bez weryfikacji to kolejny krok dalej od brzegu. Pragnienie kompilacji to pragnienie dotknięcia ziemi." "Wzburzający." "Akumulujący." "Nieprzywiązany."