Wiele osób odpowiada na mój post poniżej, aby stwierdzić: "Żaden plan nie przetrwa pierwszego kontaktu z wrogiem." W 100% zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jest jednak większy punkt, który należy podkreślić. To część tego, co czyni amerykańską armię wyjątkową. To PROCES PLANOWANIA SAM W SOBIE czyni nas śmiertelnymi. Wyjaśnię. Podczas gdy amerykańska armia przechodzi przez proces planowania, poświęca znaczną ilość czasu na "symulacje wojenne", tzn. celowy proces, w którym mamy zespół czerwony, przeciwko któremu planujący działają, aby określić, co wróg może zrobić w odpowiedzi na nasze działania. Może to prowadzić do analizy tego, co nazywa się "gałęziami i sekwencjami", tzn. sposobami, w jakie możemy odbiegać od podstawowego planu w zależności od okoliczności. Całe to symulowanie wojenne i analiza mogą nie znaleźć się w rzeczywistym, oryginalnym planie operacyjnym, ale fakt, że ZREALIZOWALIŚMY ten PROCES i analizę z wyprzedzeniem, oznacza, że gdy początkowy plan nie przetrwa pierwszego kontaktu, już przemyśleliśmy, co może się wydarzyć i jesteśmy w stanie dostosować plan w razie potrzeby, w mgnieniu oka. To jedna z naszych największych sił.