Ostatnio oglądam serial telewizyjny YellowStone, który opowiada o starym właścicielu rancza, który za wszelką cenę chce utrzymać ranczo dla następnego pokolenia. Kwestia przekazania tego następnemu pokoleniu wciąż wymaga wsparcia ze strony rządu/społeczeństwa. Przekazać klucz prywatny następnemu pokoleniu? Nie umieją obsługiwać, robią zdjęcia i przesyłają do chmury, gubią klucz prywatny, zbyt wiele nieprzewidywalnych czynników. Passphrase? Staruszek nigdy o tym nie wspomniał. Multi-sig? Zaufanie? Każde z nich ma swoje wady. Multi-sig, jeśli rodzina nie jest w branży, nie licz na to, że się nauczą. A ten plan nie jest też taki solidny, zwłaszcza że rodzina podróżuje razem, fizycznie nie jest rozproszona. Ale boję się też radykalizacji społeczeństwa. Jak ktoś przewróci stół, to nie ma co myśleć o zostawieniu czegokolwiek. Może metoda rodziny Shaw jest bardziej stabilna. Biznes sam w sobie rozciąga się na Hongkong i wiele miejsc w Azji Południowo-Wschodniej, wszędzie są interesy i aktywa, nie można przecież, żeby w N krajach wszyscy przewracali stół. Środki do przekazywania bogactwa już są, od jutra trzeba dalej pracować nad tworzeniem bogactwa.
W portfelu prywatnym mam 5-10 milionów. Co jeśli nagle umrę i nie przekażę tego rodzinie? Kupuję polisę na życie na kwotę 5-10 milionów, informując rodzinę o szczegółach polisy i kontaktach. To nie dotyczy tylko portfela prywatnego; jeśli pieniądze są rozproszone w różnych bankach w różnych krajach, w praktyce również nie ma możliwości ich odzyskania. Tylko dzięki ubezpieczeniu na życie można to zrekompensować w całości. Na tej podstawie, ile uda się odzyskać, to czysty zysk.
Pieniądze w (zagranicznym) banku, jeśli rodzina nie wie o ich istnieniu, po śmierci osoby nie trafią automatycznie do rodziny, są to aktywa cichych klientów banku, co odpowiada nadwyżce rezerw.
286