Jest taki publiczny numer, który pisał o Li Yizhou, mówiąc, że jego sekret jest bardzo prosty - to kopiowanie. Li Yizhou, mimo że sprzedaje kursy i wyzyskuje ludzi, jest irytujący, ale jego ścieżka zasługuje na nasze przemyślenie, bo teraz ten facet może być wart miliardy. Mówi się, że wcześniej miał długi na ponad dziesięć milionów (może to tylko budowanie wizerunku, niekoniecznie prawda, długi na milion to już przesada), a potem pomyślał, żeby zająć się krótkimi filmami, najpierw masowo kopiując, kopiując w wysokiej rozdzielczości. A on rzeczywiście ma dużą motywację, czego mi brakuje, bo ja bardzo się opóźniam.