To jedna z najbardziej nieprawdopodobnych historii przyjaźni, jakie kiedykolwiek wyprodukował internet. W 2014 roku pisarz o imieniu Matt Stopera miał swój telefon skradziony w barze w Nowym Jorku, USA. Kupił nowy, założył, że stary zniknął na zawsze i poszedł dalej ze swoim życiem. Około rok później zauważył coś dziwnego. W jego rolce aparatu pojawiały się zdjęcia, których nigdy nie zrobił. Mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie widział. Stojący obok pomarańczowego drzewa. Uśmiechający się do kamery. Potem więcej zdjęć. Ten sam mężczyzna. Różne pomarańczowe drzewa. Więcej uśmiechów. Matt nie miał pojęcia, kim ta osoba była ani jak jego zdjęcia się tam znalazły. Potem zrozumiał. Jego stary skradziony telefon jakoś trafił do Chin. Nadal był połączony z jego kontem. Każde zdjęcie, które nowy właściciel zrobił, cicho synchronizowało się z rolką aparatu Matta, tysiące mil stąd. Matt napisał krótki artykuł na ten temat. Po prostu ciekawa historia. Nie spodziewał się wiele. Artykuł został przetłumaczony na chiński i opublikowany na Weibo, największej platformie społecznościowej w Chinach. W ciągu kilku godzin miał miliony wyświetleń. Chińscy użytkownicy internetu rozpoczęli poszukiwania mężczyzny ze zdjęć. Nazwali go Bratem Pomarańczem. Hashtag, aby go znaleźć, stał się jednym z największych trendów na całej platformie z dnia na dzień. Dwa dni później go znaleźli. Miał na imię Li Hongjun. Był właścicielem restauracji z małego miasta o nazwie Meizhou w południowych Chinach. Kupił telefon z drugiej ręki na targu, nie wiedząc, skąd pochodzi. Kiedy usłyszał, że internet go szuka, jego pierwsza reakcja to strach. Nic złego nie zrobił, ale widział, co się dzieje, gdy miliony obcych postanawiają kogoś znaleźć. Mimo to zgłosił się. Matt poleciał do Chin, aby się z nim spotkać. Pełna cyrk medialny towarzyszyła im wszędzie. Samochody jeździły po ulicach z ich twarzami wydrukowanymi po bokach. Brali wspólne kąpiele błotne, podczas gdy tłum dziennikarzy filmował z brzegu. Li nigdy nie miał przyjaciół, którzy nie byli Chińczykami. Matt nie mówił ani słowa po mandaryńsku. Komunikowali się przez tłumacza i jakoś od razu się rozumieli. Li później odwiedził Matta w Stanach Zjednoczonych. Pojechali do Las Vegas. Li spróbował sera w strunach po raz pierwszy. Są bliskimi przyjaciółmi od ponad dziesięciu lat. Dokument o ich przyjaźni został wydany w 2025 roku. "Jedną z lekcji, które nauczyłem się," powiedział Matt, "to nigdy nie oceniaj człowieka po jego selfie. W jego selfie wygląda tak poważnie. W prawdziwym życiu był po prostu najcieplejszym, najzabawniejszym, bardzo mądrym facetem."