Wygląda na to, że w L.A. i Miami działa jakiś rodzaj szantażu/wyłudzenia KOL. Kilku moich znajomych, którzy są dużymi kontami w kryptowalutach, zwierzyło mi się, że spędzili weekend w L.A./Miami i niewiele pamiętają. Jedyną rzeczą, którą pamiętają, jest to, że obudzili się z bólem gardła i odbytu. Mówią mi, że są zmuszani do promowania platform i shitcoinów, w przeciwnym razie grozi im ujawnienie.