Coraz wyraźniej dostrzegam, że wielu chińskich studentów wciąż kurczowo trzyma się domyślnej, uznawanej za poprawną ścieżki życiowej: studia licencjackie → studia magisterskie → a nawet doktoranckie, zanim naprawdę wejdą na rynek pracy, muszą najpierw zdobyć odpowiednie kwalifikacje. Jednak w erze, w której AI szybko zmniejsza różnice w wiedzy, cykle zdobywania umiejętności, a nawet przedefiniowuje pojęcie zdolności, często się zastanawiam: czy spędzenie 15+ lat na systematycznym uczeniu się być może szybko przestarzałego systemu wiedzy, jednocześnie prawie bez żadnego rzeczywistego doświadczenia rynkowego, to rzeczywiście racjonalny wybór, czy może forma samokonsumpcji opakowana w społeczną zgodę?